Artykuły

Kiedy nasza złość krzywdzi dziecko?

Rodzice, którzy cierpią na chroniczną złość miewają częste wybuchy złości, które są połączone z utratą kontroli. Narażają oni swoje dzieci na wpływ złości na ich życie. Uczucia to bardzo subiektywna sprawa, podobnie jest ze złością, ponieważ to co dla nas jest normą dla naszego dziecka może nią nie być i odwrotnie. Osoby, które cierpią na chroniczną złość rzadko są tego świadome. Znacie to: „ widzisz jak mnie rozzłościłeś’, „ przez Ciebie jestem taka rozzłoszczona!” Te i podobne przykłady pokazują jak przerzucamy odpowiedzialność za nasze stany emocjonalne na innych.  Pisząc o subiektywnym odczuwaniu emocji chcę zaznaczyć, że dzieci nie maja jeszcze wykształconej zdolności werbalizowania swoich odczuć i nie zawsze możemy usłyszeć od nich, że to co robimy je krzywdzi. Jedyną słuszną i jakże prostą metodą oceny  wpływu naszej złości na dzieci jest obserwacja ich zachowań. Oto kilka przykładów na to jak nasza złość może prowadzić do niekorzystnych zachowań u dziecka:

  • Dziecko staje się lękowe, boi się krytyki innych ,dlatego nie podejmuje nowych działań

  • Dziecko miewa wybuchy złości w stosunku do młodszych dzieci, rodzeństwa

  • Dziecko jest wycofane, przygnębione, smutne lub wręcz odwrotrnie często bywa agresywne

  • Dziecko ma niską samoocenę, przejawia brak poczucia własnej wartości (nie jest zadowolone z siebie, ze swoich osiągnięć)

  • Dziecko nie chce spędzać z Tobą czasu.

Czy udaje nam się złością i krzykiem rozwiązywać problemy? Pewnie nie albo na krótko. Złoszcząc się nie rozwiązujemy problemów. Złoszczenie się na dziecko jest samo w sobie już dla niego karą. Dziecko może dojść do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem będzie unikanie awantur. Kiedy się złościsz twoje dziecko się  boi, jest przerażone. Twoja złość rodzi złość u dziecka i chęć odwetu. To co się sprawdza to nauczenie dziecka rozumienia przyczyny swojego zachowania i brania za nie odpowiedzialności.

Dlaczego nie akceptujemy własnej i innych złości?

Dla wielu ludzi złość jest czymś złym i nieakceptowalnym. Wynika to z głównie z naszych minionych doświadczeń z dzieciństwa kiedy to byliśmy często pouczani: „grzeczne dzieci się nie złoszczą”, „złość piękności szkodzi”, „ już się nie złość”. Czasami bywa, że rodzice robią wszystko żeby ich dzieci nie doświadczały tego uczucia, przekierowując uwagę na coś innego. Dlaczego?

Boimy się złości bo nie rzadko prowadzi ona do agresji słownej lub psychicznej, wpływa na pogorszenie kontaktów z innymi, do kłótni, obrażania się, ignorowania, zerwania kontaktów. Kiedy się złościmy to czujemy się winni, zawstydzeni, lub boimy się reakcji innych.

Uczycie złości to sygnał, informacja, że w naszym otoczeniu dzieje się coś w niezgodzie z nami, naszymi potrzebami, celami. Jest autentyczną informacją dla innych, że to co się dzieje nie jest nam obojętne. Jest wyrazem naszego zaangażowania, sygnalem dyskomfortu psychicznego, który przeżywamy. 

Złość jest naturalną i bardzo potrzebną emocją. Jednak niektórzy maja z nią kłopot, dlatego jej zaprzeczają, unikają, albo przeżywają ją w stopniu chronicznym. 

Unikanie złości czy to możliwe? Złość to reakcja  fizjologiczna, która pojawia się bez naszej woli i chęci. Nie da się jej zatrzymać! Natomiast da się ją przeoczyć. Co to znaczy? Otóż ludzie nie zauważają fizjologicznego sygnału, nie rozpoznają informacji wysyłanych przez ich ciało. Złość jest w ich ciele i przyjmuje postać objawów (odczuwają: ból głowy, bezsenność). Złość musi zostać uwolniona. Czasem problem jest na poziomie identyfikacji. Znacie to: „ nie podnoś na mnie głosu!” albo „widzę że jesteś zła”. Często nie jesteśmy świadomi co się z nami dzieje a inni to zauważają. Unikamy złości bo uruchamia ona w nas poczucie winy, które jest dyskomfortem, lub informacją że jesteśmy złymi ludźmi, że przestaniemy być nieakceptowani przez innych. 

Patologiczną formą złości jest złość chroniczna. Zdecydowanie utrudnia nam funkcjonowanie. Co się z nami wtedy dzieje? Otóż wyszukujemy przyczyn złości, odczuwamy ją bardzo długo, reagujemy na nią ze wzmożoną siłą (bywa, że agresywnie). Tracimy kontrolę, nie możemy jej zatrzymać. Źródła jej należy szukać u każdego indywidualnie. Może być formą rozładowania napięcia, zwrócenia na siebie uwagi.